Granice walki ze złodziejami sklepowymi...

Nieuczciwi klienci (złodzieje) są zmorą dla detalistów, szczególnie gdy wykazują się dużą aktywnością w niewielkich dyskontowych sklepach - ich działania dla sklepikarzy są wtedy najbardziej odczuwalne.  

W nierównej walce ze złodziejami sklepikarze sięgają po różne metody zapobiegawcze. Tymi najbardziej konwencjonalnymi metodami są systemy alarmowe, telewizja przemysłowa, ochrona fizyczna. Ta ostatnia wśród właścicieli dyskontów występuje jednak bardzo rzadko z uwagi na stosunkowo wysoki koszt utrzymania.

Sklepikarze mogą również liczyć na pomoc policji w przypadku ujawnionych kradzieży, z tym że, rezultaty pomocy nie zawsze będą spełniać oczekiwania sprzedawców. Chociażby w przypadku próby ustalenia sprawcy kradzieży na podstawie zebranych odpowiednio wcześniej materiałów dowodowych (np. nagrań z kamer, danych osobowych). Jak wygląda w takiej sytuacji postępowanie i dlaczego nie zawsze będzie kończyć się sukcesem pisaliśmy w artykule „Oczywista kradzież – (nie)oczywisty sprawca?

Jednakże, co robić gdy konwencjonalne metody to za mało, a złodzieje nadal bezkarnie prowadzą swoje działania?
Do ponownych przemyśleń w tym temacie, zainspirowała nas sytuacja niedawno zastana w jednym ze sklepów wiodącej na rynku sieci dyskontów. Na samym wejściu do sklepu znajduje się obszerna galeria osób, które przypuszczalnie mogły dokonać kradzieży w sklepie.

11040338 1016789948351184 2054009482 n

Policja czy działania na własną rękę? - to pytanie zadaliśmy już we wspomnianym wcześniej artykule.

Zdesperowani sprzedawcy mogą sięgać po niekonwencjonalne metody…

Jedną z kontrowersyjnych, a zarazem wzbudzających najwięcej emocji metod walki ze złodziejami jest publikowanie ich wizerunku na wejściu do sklepu. To działanie na własną rękę, ma charakter odstraszający, ale też wywołuje poczucie wstydu, potępienia. Prewencyjnie może przynieść jakieś efekty. Prawo jednak nie zezwala na stosowanie takiej praktyki przez sprzedawców. A wiązać może się to dla nich z powództwem cywilnym o naruszenie dóbr osobistych osoby, której wizerunek został upubliczniony – mówi Łukasz Grzesik Doradca ds. bezpieczeństwa w obiektach handlowych.

Ryzyko konsekwencji prawnych w odwecie

Czy w przypadku posiadania dowodów świadczących o popełnieniu czynu zabronionego przez „klienta” sprzedawca publikujący jego wizerunek, staje na równi z nim?

Z uwagi na istniejącą w polskim porządku prawnym zasadę domniemania niewinności do czasu skazania prawomocnym wyrokiem sądowym, takie postępowanie jest dalece ryzykowne. Tego rodzaju stygmatyzowanie osoby formalnie niewinnej może bowiem skończyć się tak konsekwencjami natury prawnokarnej, jak i powództwem cywilnych o ochronę dóbr osobistych.
Na ten problem należy spojrzeć jeszcze z innej – dalece bardziej ryzykownej – strony. Otóż tego rodzaju postępowanie niesie za sobą ryzyko, że wskutek opublikowania wizerunku (wielokrotnie nie do końca wyraźnego np. wskutek nienajlepszej jakości obrazu kamery przemysłowej) jakiejś osoby ucierpieć może inna, zupełnie niewinna osoba, która jest jedynie bardzo podobna do sprawcy kradzieży. Wówczas sankcje karne wobec publikującego są oczywiste. Dalece poważniejszy w swych skutkach dla publikującego może być jednak ewentualny cywilny proces odszkodowawczy. Tutaj, w zależności od rozmiaru wyrządzonej szkody, grożące odszkodowanie może być liczone nawet w dziesiątkach tysięcy złotych – mówi Karol Koczwara Radca Prawny, członek zespołu BH.

Zasadność stosowania praktyki

Ogólnie rzec ujmując praktyka ta jest niedozwolona i wiąże się z konsekwencjami prawnymi. Kolejną sprawą jest długość jej stosowania, bowiem w przypadku kilkuletnich działań, mimo posiadanych dowodów czynu zabronionego dochodzi do jego przedawnienia.
Za kradzież grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Kradzieże o nieznacznej wartości (poniże ¼ minimalnego wynagrodzenia), co stanowi większość ujawnionych przypadków zazwyczaj kończących się karą grzywny. Wykwalifikowani złodzieje wiedzą o tym, dokonując kradzieży niemalże z kalkulatorem w ręku. Natomiast mogą się kończyć popełnieniem przestępstwa, gdy czyn zabroniony dokonywany jest przez daną osobę wielokrotnie, co zostaje udowodnione. Wtedy wartości kradzieży są łączone. W zależności więc, czy kradzież jest mniejszej wagi czy nie, przedawnienie nastąpi po 10 albo 5 latach ze wskazaniem po 5 latach w określonych okolicznościach.

Należy też zwrócić uwagę, że jeżeli ktoś chce podjąć się w pełni świadomie ryzyka publikacji wizerunku sprawcy kradzieży, to musi najpierw bezwzględnie wyczerpać drogę prawokarną postępowania i uzyskać w ten sposób postanowienie o umorzeniu dochodzenia (co może nastąpić wskutek nie wykrycia sprawcy czynu zabronionego). Dopiero wtedy publikujący zdjęcia, będzie mógł bronić się argumentami odnoszącymi się do „poczucia bezradności” czy „desperacji”, co może ale nie musi mieć wpływu na okoliczności łagodzące. Natomiast, nie wyłącza to w żaden sposób z odpowiedzialności sprzedawcy za poniesienie konsekwencji karnych w skutek naruszenia prawa. Co oznacza, że stosowanie tej praktyki pozostaje bezprawne, niezależnie od intencji i formy jej stosowania – dodaje Łukasz Grzesik.

Istotną rolę w tej sytuacji mogą odgrywać szkolenia wpływające na zwiększenie świadomości sprzedawców, jak postępować w podobnych sytuacjach, z jakich narzędzi prawnych mogą skorzystać, a w przypadku notorycznych przypadków wiedzieć jak umiejętnie podjąć współpracę z policją.
Samosądy są niedozwolone i w żadnym wypadku nie polecamy stosować takiej praktyki. Pamiętać należy, że zawsze wiązać będzie się to z mniejszą lub większą konsekwencją prawną.

Czytany 1503 razy
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Dział: Artykuły
Zespół BH

specjalista

Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie części lub całości artykułu bez zgody Redakcji BH zabronione.

Strona: www.bezpiecznyhandel.pl
Zaloguj się, by skomentować

Obserwuj nas

Wydarzenia

Ankiety BH