Dziś cała Polska żyje wydarzeniem z Krakowa. To niezwykle trudne chwile, ale też moment, który skłania do refleksji nad poczuciem naszego bezpieczeństwa. Pytanie, na ile jesteśmy przygotowani na podobne zagrożenia, z pewnością będzie powracać w najbliższym czasie.
Spójrzmy na to zdarzenie z nieco innej perspektywy, nie umniejszając przy tym temu, co najważniejsze, czyli zdrowiu rannych funkcjonariuszy Policji i pozostałych poszkodowanych oraz współczuciu dla rodzin ofiar.
Już nie tylko zagraniczne case study
Wydarzenie w Krakowie pokazało, że scenariusz Active Shooter przestał być wyłącznie zagranicznym case study, po które sięgamy podczas szkoleń. Niestety, mamy własny, tragiczny przykład. Musimy wyciągnąć z niego daleko idące wnioski.
Perspektywa handlu
Oglądając nagrania i relacje świadków, można dostrzec jeden aspekt istotny z punktu widzenia handlu. Choć w tym przypadku miał on charakter losowy i pośredni, to nie możemy go pomijać.
W pewnym momencie zdarzenie w centrum Krakowa rozgrywało się w bezpośrednim sąsiedztwie obiektów handlowych, a jego skutki było widać również w ich wnętrzach. Na nagraniach widać przeszklenia witryn sklepowych uszkodzone przez strzały, ludzi w panice szukających schronienia wewnątrz budynku oraz osoby poszkodowane przed sklepem i w jego wnętrzu.
Wszystko rozgrywa się bardzo dynamicznie. Widać też służby, które szybko pojawiają się na miejscu i podejmują działania ratunkowe.
Czy można tu dostrzec analogię do ataku w Galerii VIVO w Stalowej Woli z 2017 r.? Moim zdaniem jak najbardziej tak. Zmieniło się narzędzie użyte przez sprawcę i skala jego działania, ale skutek jest podobny, a nawet gorszy.
Przeczytaj też: To się może zdarzyć – raz jeszcze…
To skłania do ponownego zastanowienia się, czy jesteśmy przygotowani na podobne zdarzenie i co zrobimy, jeśli do niego dojdzie.
Ryzyko naśladownictwa
Wiele wskazuje na to, że sprawca działał sam, miał radykalne poglądy i legalny dostęp do broni. Możliwe, że inspirował się podobnymi wydarzeniami za granicą, na co może wskazywać przebieg ataku. Być może wpływ na jego decyzję miały też zdarzenia, do których niedawno dochodziło w szkołach. To wyłącznie moja hipoteza, ale uważam, że warto ją rozważyć.
Jednym z poważniejszych zagrożeń po tak głośnym zdarzeniu jest ryzyko naśladownictwa. Niepokojące sekwencje zdarzeń obserwowaliśmy już w szkołach. Tragedia, która przyciąga uwagę całego kraju, może stać się inspiracją dla kolejnych sprawców. Nie możemy więc lekceważyć tego mechanizmu!
Naśladowca nie musi przy tym działać na podobną skalę. Możliwe jest zdarzenie o znacznie mniejszym zasięgu, z użyciem noża lub innego niebezpiecznego narzędzia, ale z zamiarem wywołania podobnego efektu.
Run, Hide, Fight
Nie możemy opierać bezpieczeństwa wyłącznie na nadziei, że podobne wydarzenia się nie powtórzą. Jednym z koniecznych działań jest edukacja i budowanie społecznego instynktu samozachowawczego. Wiedza o tym, jak reagować w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, może mieć kluczowe znaczenie w pierwszych sekundach zdarzenia.
Jedną z podstawowych zasad, którą ponownie przypomnę i którą warto znać, jest Run, Hide, Fight (Uciekaj, Ukryj się, Walcz). To model reagowania na zagrożenie ze strony aktywnego strzelca, popularyzowany m.in. przez amerykański Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS).
Jego założenia są proste, a ich znajomość może pomóc podjąć właściwą decyzję w sytuacji kryzysowej:
- Uciekaj – jeśli masz bezpieczną drogę ucieczki, oddal się od miejsca zagrożenia, w kierunku przeciwnym do źródła. Jeśli to możliwe, pomóż innym w ucieczce.
- Ukryj się – jeśli ucieczka nie jest możliwa, znajdź schronienie poza zasięgiem wzroku napastnika, najlepiej w pomieszczeniu, które możesz zamknąć lub zabezpieczyć przed dostępem. Powiadom służby 112 i wycisz telefon.
Ważne: Badanie z 2026 r. przeprowadzone przez ALERRT Center z Texas State University finansowane przez Security Industry Association wskazuje, że w szkołach w USA napastnik nie traci czasu na forsowanie zabezpieczeń i przemieszcza się dalej. Zamknięte i zabezpieczone pomieszczenie zwiększa więc szanse na przeżycie osób, które się w nim schroniły. Cała treść badania tutaj
- Walcz – działanie tylko w ostateczności, gdy twoje życie jest bezpośrednio zagrożone.
Jakie wnioski dla handlu?
Przed nami okres jarmarków, wydarzeń plenerowych i zwiększonego ruchu w galeriach handlowych. To szczególnie wymagający czas dla bezpieczeństwa przestrzeni publicznej. Wnioski z Krakowa powinny znaleźć odzwierciedlenie w ocenie ryzyka, procedurach bezpieczeństwa oraz przygotowaniu obiektów na zagrożenia tego rodzaju.
Dla kierownictwa i osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo ważne staje się przypomnienie i przećwiczenie procedur, a jeśli ich nie ma, to ich opracowanie. Zasada Run, Hide, Fight jest prosta. Trudniej jednak opanować emocje i ustalić, kto co robi, kiedy sytuacja staje się krytyczna. Dlatego kluczowe jest opracowanie scenariusza i podział ról (kto zamyka wejście lub rolety, kto prowadzi klientów na zaplecze lub do najbliższego wyjścia ewakuacyjnego, kto informuje służby itp.).
Oby Kraków pozostał ostatnim takim przypadkiem. Tego byśmy sobie życzyli, ale nie możemy jednak zakładać, że tak będzie. Musimy przyjąć, że podobne zagrożenie może wystąpić ponownie, i odpowiednio przygotować do reakcji zarówno obiekty, jak i ludzi.
Materiał edukacyjny: Run, Hide, Fight
Autor bloga o bezpieczeństwie w handlu.
Tworzę treści z pasji i doświadczenia.
Wszelkie prawa zastrzeżone.